Najtańsza oferta wciąż wygrywa przetargi, mimo że prawo wcale tego nie wymaga. Dotyczy to także usług intelektualnych. Eksperci ostrzegają: to prosta droga do kosztownych błędów i słabszej jakości inwestycji.
Choć Prawo zamówień publicznych nie nakazuje wyboru najtańszej oferty, w praktyce to właśnie cena najczęściej decyduje o wyniku przetargów na usługi projektowe i inżynierskie. Tymczasem usługi intelektualne choć stanowią niewielki procent całkowitych kosztów inwestycji, to błędy popełnione na etapie projektowania czy podczas nadzoru, mogą generować ogromne straty na dalszych etapach realizacji.
O tym, jak wygląda praktyka wyboru ofert, dyskutowano podczas Kongresu Projektantów i Inżynierów, zorganizowanego przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR oraz Związek Ogólnopolski Projektantów i Inżynierów.
Najprostsza ścieżka: najniższa cena
Ani obecnie obowiązująca ustawa, ani żadna z poprzednich regulacji dotyczących zamówień publicznych nie nakazywała wyboru najtańszej oferty. Każda z nich jednak dopuszczała taką możliwość – i to właśnie z niej zamawiający najczęściej korzystają.
– Warunki udziału w postępowaniach konstruowane są w taki sposób, że w praktyce wygrywa ten, kto daje najniższą cenę – zwraca uwagę Paweł Grad, prezes zarządu MGGP. Jak podkreśla, to poważny problem dla całej branży. Przy niskiej podaży zamówień i ostrej konkurencji między firmami prowadzi to do pogorszenia kondycji rynku. – Nie jest tak, że firmy wygrywają racjonalne kontrakty i mogą spokojnie budować swoje zespoły oraz dostarczać jakościowy produkt. Walka z przetargu na przetarg się nasila – mówił w odniesieniu do realiów w branży.
Błędy, które kosztują miliony
Eksperci zaznaczają, że sama najniższa cena nie jest problemem, pod warunkiem że wszyscy wykonawcy oferują porównywalny poziom usług. – Nie ma nic złego w wyborze najtańszej oferty, gdyby rynek był ujednolicony i wszyscy prezentowali równie wysoki poziom. Ale tak dziś nie jest – podkreśla Marcin Szerszeń, prezes zarządu firmy Elbis.
W praktyce oznacza to realne ryzyka. Słaba dokumentacja projektowa lub błędy na etapie projektowania mogą prowadzić do roszczeń, opóźnień i w konsekwencji wzrostu kosztów inwestycji. Podobne skutki przynosi niewystarczający nadzór.
– Choć usługi intelektualne stanowią niewielką część wartości inwestycji, mają ogromny wpływ na jej końcowy efekt – zaznacza Szerszeń.
Pojawiają się jednak przetargi, w których zamawiający odchodzą od prostego kryterium ceny i stawiają na jakość. – Od ponad dwóch lat pracujemy z PKP PLK nad nową umową na inżyniera kontraktu i znaleźliśmy rozwiązanie – mówi Paweł Grad. Jak wyjaśnia, nowe podejście opiera się na dwóch filarach: bardziej precyzyjnych i restrykcyjnych warunkach umowy oraz kryteriach pozacenowych.
– Zamawiający jasno określa, czego oczekuje, więc nie da się tego pominąć w wycenie. Jednocześnie wprowadza kryteria jakościowe, m.in. związane z personelem – tłumaczy.
Kryteria to „wisienka na torcie”
Zdaniem wiceprezesa Urzędu Zamówień Publicznych Przemysława Grosfelda kluczowe jest nie tyle samo kryterium oceny ofert, co właściwe przygotowanie całego postępowania. – Koncentrujemy się na kryteriach, uznając je za decydujące o jakości, ale to nie do końca prawda. Kryteria powinny być raczej „wisienką na torcie” – wskazuje.
Jak podkreśla, wymagania jakościowe powinny być jasno określone wcześniej – w opisie przedmiotu zamówienia i warunkach udziału. Wtedy kryteria mogą sprawdzać, czy wykonawca jest w stanie zaoferować coś więcej.
Zmieniać prawo czy praktykę?
Według przedstawicieli Urzędu Zamówień Publicznych problem najniższej ceny i jej skutków nie leży w przepisach, lecz w ich stosowaniu. – Nie ma potrzeby wprowadzania drastycznych zmian w ustawie. Przepisy już dziś pozwalają wybierać jakość – podkreśla Grosfeld. Dlatego UZP stawia na edukację, rekomendacje i wsparcie zamawiających. – Najpierw trzeba stworzyć dobre wzorce i modele działania, a dopiero potem rozważać zmiany legislacyjne – dodaje.
Innego zdania jest poseł Rafał Kasprzyk. – Ustawę trzeba zmieniać, choćby po to, by dostosować ją do aktualnych realiów i sposobu finansowania inwestycji – przekonuje. Jego zdaniem kryterium najniższej ceny sprzyja jedynie szybkiemu zamknięciu procedury, ale z punktu widzenia całego cyklu życia inwestycji jest najmniej efektywne. – Inwestycja to nie tylko przetarg. To projektowanie, realizacja, gwarancja i utrzymanie. Błędy na początku mogą kosztować miliony, a czasem setki milionów złotych – podkreśla. – Jeśli coś jest szkodliwe dla państwa i dla biznesu, należy to zmieniać i szukać rozwiązań, które poprawią sytuację – apeluje.
Podanie adresu e-mail oraz wciśnięcie ‘OK’ jest równoznaczne z wyrażeniem
zgody na:
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa na podany adres e-mail newsletterów
zawierających informacje branżowe, marketingowe oraz handlowe.
przesyłanie przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z siedzibą w
Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa (dalej: TOR), na podany adres e-mail informacji
handlowych pochodzących od innych niż TOR podmiotów.
Podanie adresu email oraz wyrażenie zgody jest całkowicie dobrowolne. Podającemu przysługuje prawo do wglądu
w swoje dane osobowe przetwarzane przez Zespół Doradców Gospodarczych TOR sp. z o. o. z
siedzibą w Warszawie, adres: Sielecka 35, 00-738 Warszawa oraz ich poprawiania.